Rozdział 6


           -Na zdrowie! - krzyknął Niall z drugiego końca pokoju, gdy kichnęło mi się - Jeszcze Cię trzyma? - usiadł na przeciw mnie.
           -Nie, już praktycznie minęło - odpowiedziałem - Po prostu kichnie mi się tylko od czasu do czasu. Co oglądałeś?
           -Jakieś bzdectwa - wzruszył ramionami - Nawet nie wiem co to było - zaśmiałem się. Tak to jest właśnie Niall. Ogląda coś nie wiedząc co to jest - Dzwoniła już Noel? - pokręciłem głową na znak protestu. Tak rozmawialiśmy z Noel i przeprosiłem ją za moje zachowanie jak i za to, że powiedziałem takie okropne rzeczy. Wszystko sobie wyjaśniliśmy i jest w miarę normalnie. Mówiąc w miarę mam na myśli to, że Noel jeszcze podchodzi z dystansem do mnie, tak jakby obawiając się, że znów powiem coś co ją zrani. Ale nie powiem. Nie chcę - Gdy wrócimy będzie w drugiej połowie ósmego miesiąca prawda?
           -Prawda - potwierdziłem - I panicznie boję się tego momentu.
           -Wiem stary - wstał i poklepał mnie po ramieniu - Każdy by się bał na Twoim miejscu. Zresztą nie mówimy Ci tego, ale każdego z nas przeraża myśl, że Noel może zabraknąć. Zagramy w coś? - zaśmiałem się na to, jak Niall potrafi szybko zmienić męczący temat na coś beztroskiego.


           Od dobrych dwóch godzin siedzieliśmy i graliśmy. Nie nudziło nam się to wcale a i mieliśmy dużo zabawy, śmiechu i wygłupów przy tym.
           -Tak, tak! - krzyknął Niall będąc pewnym, że wygra gdy w ostatniej chwili ja zdobyłem wygrywające punkty - Kurwa nie! - wrzasnął i rzucił poduszką przez pokój, którą akurat oberwał wchodzący do pomieszczenia Louis.
           -Okej, ja wiem że się cieszysz Niall, ale żeby od razu mnie zabić? - prasknąłem śmiechem a Liam i Zayn zrobili to ze mną. Nawet nie zauważyłem, że stali tuż za Lou - Noel dzwoniła?
           -Nie - odpowiedzieliśmy z Niall’em w tym samym momencie i wybuchnęliśmy śmiechem, który przerwał mój dzwoniący telefon. Rzuciłem się na niego jak zwierze na mięso odbierając go - Mów! - wrzasnąłem wesoły do telefonu.
           -Nie jest to jeszcze pewne, ale na 60% to dziewczynka.
           -Jest! Tak! - wstałem z radości z kanapy - Dziewczyna - rzuciłem do czekających na odpowiedź chłopaków, na co Liam jęknął i wyciągnął portfel i dał po 10 dolców Lou i Zayn’owi - Założyliście się o to co będzie? - słysząc to Noel roześmiała się po drugiej stronie a mnie aż się ciepło na sercu zrobiło. Uwielbiałem jej śmiech.
           -Którzy?
           -Zayn, Lou i o dziwo Liam - powiedziałem - Zaczynam się obawiać tego co się tu dzieje.
           -Przesadzasz - powiedziała wesoło do telefonu - Następną wizytę mam za dwa tygodnie - po jej głosie usłyszałem, że coś jest nie tak.
           -Noel? Co się dzieje?
           -Naprawdę musi...
           -Noel!
           -Choroba postępuje Harry, zaczyna to zagrażać maleństwu i to poważnie - usłyszałem jak jej głos się łamie - Lekarz dziś powiedział, że jak tylko wyniki będą w miarę dobre to początkiem siódmego miesiąca zrobią cesarkę, by nie zagrażać małej i by móc zacząć terapię - wyszedłem z pomieszczenia czując, że do moich oczy napływają łzy. To nie może się stać.
           -Jeśli wyjmą ją wcześniej nic jej nie będzie?
           -Nie powinno - szepnęła - Boję się Harry - miałem w tej chwili rzucić w cholerę tą trasę i wrócić do niej by móc ją przytulić - Chciałam abyś miał chociaż jedno z nas przy sobie a okazuje się...
           -Nic się nie okazuje Noel - przerwałem jej - I zobaczysz będę miał was oboje przy sobie. I Ciebie i małą Lee Anne.
           -Chcesz ją nazwać Lea Anne?
           -Tak. Coś nie tak?
           -Skąd ten pomysł?
           -Emmm... nie wiem. Po prostu...nawet nad tym nie myślałem wiesz? Po prostu to powiedziałem teraz.
           -Chcesz mi powiedzieć, że nie myślałem o tym wcześniej i to tak samo z siebie?
           -Tak - odpowiedziałem - Noel co się dzieje?
           -Nic po prostu...- słyszałem jak pociągła nosem - Po prostu jeszcze przed wypadkiem mówiłeś, że tak nazwiemy córeczkę.
           -Oh - tylko tyle byłem wstanie powiedzieć. Nie wiedziałem co mam powiedzieć. Czyżby to co chowało się w moim mózgu, te wszystkie wspomnienia, powoli wychodziły na wierzch w taki właśnie sposób? Nieświadomie?
           -Harry?
           -Tak?
           -Kocham Cię.
           -I ja Ciebie promyczku - usłyszałem jakieś szuranie, huk a potem przerażony głos Eleanor wołający imię Noel. Nie wiedziałem co się dzieje. Krzyczałem, ale nie dostałem żadnej odpowiedzi prócz rozłączającego połączenia.


~*~
I mamy 6 :) Wielkimi krokami zbliżamy się do końca tego opowiadania :) Ciocia wena jest ze mną więc wykorzystuję ją ile wlezie :D Myślałam o tym, aby napisać jeszcze Część III, ale zrezygnowałam z tego pomysłu. Będą tylko 2 części i niech tak zostanie :)
Gdy tylko skończę pisać Don’t Forget od razu zabieram się za publikowanie mojego drugiego opowiadania Reality ruin my life , gdzie mam już w schowku 4 caluśkie rozdziały i zaczęty 5 :) Mam nadzieję, że do skończenia DM uda mi się napisać jeszcze ze 2-3 rozdziały RRML :)
Pozdrawiam ;*

4 komentarze:

  1. O cholera jasna czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty mnie kobieto doprowadzisz do zawału tymi końcówkami!!!
    UMIERAM.
    Błagam niech Noel nic nie będzie...

    OdpowiedzUsuń